FAQ

 

Zapewniam, że nie gryzę (chyba, że ktoś lubi ;) ). W tym miejscu możesz śmiało pytać o każdą kwestię, o książkę, o mnie, o moje wcześniejsze opowieści, o proces wydawniczy, plany na przyszłość, o to, co jadłam dzisiaj na śniadanie. W wszystko, co sprawia, że jestem sobą. O wszystko, czego nie wiesz, bądź nie rozumiesz. Każde pytanie przeczytam, rozważę i odpowiem jak najszybciej się da. Możecie pytać o wszystko! (nawet o sens istnienia i rozwiązanie zadania z matematyki :P )

Pytania można zadawać przez maila, albo pod najnowszymi wpisami.

 

Pytania

1. Ile musiałaś zapłacić za publikację? (odpowiedź)

2. Czy nie chciałaś zaczekać, aż zechce cię wydać jakiś wydawca, który, zamiast ty go opłacać, wypłaci ci zaliczkę i zarobisz na powieści jak normalny pisarz? (odpowiedź)

3. Czy zaczęłaś już pisać następną powieść? Chcesz ją wydać finansując czy tradycyjnie? Stać cię na kolejne tego typu przedsięwzięcie? (odpowiedź)

4. Planujesz przyszłość związaną tylko z pisaniem? Chcesz zostać pisarką i pisać dla młodzieży? Jeżeli nie, to kim chcesz być? (odpowiedź)

5. Skąd wzięłaś pomysł na fabułę Oka? (odpowiedź)

6. Ile pisałaś książkę? (odpowiedź)

7. Co skłoniło Cię do napisania tej książki? (odpowiedź)

8. Dlaczego pisarstwo Cię tak bardzo zainteresowało? (odpowiedź)

9. Dużo książek potrafisz przeczytać w ciągu roku? (odpowiedź)

10. Dlaczego umiejscawiasz akcje poza obszarem Polski? Nie boisz się, że kiedy weźmie twoją powieść do ręki dajmy na to Amerykanin, to pozna się na jakiś błędach? Nie łatwiej byłoby pisanie o miejscu, które znasz najlepiej? No i przecież lepiej rozsławiać tą naszą małą wioskę, bo nuż okażesz się wartościowym autorem, i zamiast sprawić, że do amerykańskiej literatury wejdzie trochę polskiej, sprawiasz, że na półkach dokłada się kolejna fantastyczna książka z akcją w Ameryce? (odpowiedź)

11. Dlaczego akurat fantastyka? Czy nigdy nie próbowałaś pisać w innym gatunku? (odpowiedź)

12. Jaką narrację ma Oko Kanaloa? Czy próbowałaś kiedyś pisać w innej osobie? (odpowiedź)

13. Jaki kierunek studiów studiujesz? (odpowiedź)

14. Dlaczego tytuł "Oko Kanaloa"? (odpowiedź)

15. Długo musiałaś przekonywać rodziców do wydania? (odpowiedź)

16. Czy nie bałaś się, że wydawnictwo cię oszuka? (odpowiedź)

17. Jak oceniasz przebieg współpracy z wydawnictwem? Czy promocja twojej książki cię zadowalała? (odpowiedź)

18. Jakie były reakcje na studiach na wieść o wydaniu? I opinie twoich najbliższych co do książki? (odpowiedź)

19. Czy były jakieś negatywne opinie, jeżeli tak to jak je przyjęłaś i czy były uzasadnione? (odpowiedź)

20. Sama wybierałaś okładkę? (odpowiedź)

21. Jakie wydawnictwa brałaś pod uwagę przed wydaniem książki? I po jakim czasie odpowiedziało Ci Novae Res? (odpowiedź)

22. Czy nie byłoby Ci łatwiej promować książki własnym nazwiskiem? Jak zamierzasz to wszystko połączyć? Czy będziesz "tourować" jako Sir B. Angel? (odpowiedź)

23. Jaka scena z książki jest Twoją ulubioną? (odpowiedź)

24. Jakby książkę zekranizowano, to kogo byś widziała w rolach głównych? Jakich aktorów? (odpowiedź)

25. Od zawsze pisałaś dobrze? Nauczyciele polskiego cię chwalili, czy talent literacki pojawił się później? (odpowiedź)

26. Oko Kanaloa to powieść przygodowa. Też jesteś łowcą przygód? Jakbyś była główną bohaterką, to jak byś się zachowała? (odpowiedź)

27. Zawsze wiedziałaś, że będziesz pisarką? (odpowiedź)

28. Piszesz opowiadania fantastyczne, przygodowe, obyczajowe i kryminalne. Które pisze ci się najlepiej? Jest gatunek, którego byś się nie podjęła? Jak to się ma do tego, co lubisz czytać? (odpowiedź)
29. Masz jakieś motto, którym kierujesz się w życiu? (odpowiedź)
30. Czy w książkach dajesz samą fikcję literacką, czy jest w nich choć ziarenko prawdy? Można znaleźć tam historie, które naprawdę wydarzyły się w twoim życiu? (odpowiedź)

31. Jakie cechy w ludziach najbardziej cenisz? (odpowiedź)

32. Czego w życiu najbardziej żałujesz? (odpowiedź)

33. Rozebrałabyś się dla Playboya? (odpowiedź)

.

Odpowiedzi:

1. Ile musiałaś zapłacić za publikację?

To jest pytanie tego typu, na który nie mogę udzielić jednoznacznej odpowiedzi, bo to koliduje z zapisem w mojej umowie wydawniczej ;) Wspomnę więc, że wydanie książki było moim największym marzeniem, a jak wiadomo, marzenia są bezcenne. Nie ma kwoty, której byłoby mi szkoda wydać w zamian za to uczucie, które się rodzi w moim ciele, ilekroć trzymam w rękach swoją opowieść w książkowej formie. Kocham książki, ale piękniejszej niż Oko Kanaloa, nigdy nie było w moich rękach ;)

2. Czy nie chciałaś zaczekać, aż zechce cię wydać jakiś wydawca, który, zamiast ty go opłacać, wypłaci ci zaliczkę i zarobisz na powieści jak normalny pisarz?

Debiutanci mają przesrane na rynku wydawniczym - delikatnie mówiąc. Nie można ich rozpatrywać w kategoriach "normalny pisarz". Oko Kanaloa to był mój debiut, czekałam na ten moment bardzo długo. Wystarczy tego. Do 2013 roku przeróżni polscy wydawcy dostali do łapek dwie moje opowieści. Obie dostały propozycje wydania, ale w każdym wypadku było to wydanie z moim współfinansowaniem. Prawda jest brutalna - nikt nie chce inwestować w coś, co może się nie zwrócić. Najlepsze oferty są zarezerwowane dla znanych i lubianych autorów, potem są ci mniej znani, ale posiadający grono stałych odbiorców, potem są ci mniej znani, ale opłacalni, potem są ci, którzy mają na swoim koncie już jakieś książki, a na szarym końcu są debiutanci. Mogę więc czekać w nieskończoność, aż ktoś pozna się na moim talencie, albo mogę zaryzykować i to właśnie robię. Nie zależy mi na zysku. Ważniejsze, żeby dotrzeć do czytelników.

Inna sprawa, to samo podejście do zaliczek. Był kiedyś bardzo mądry artykuł, który traktował na ich temat. Dokładnie nie jestem w stanie przytoczyć i pewnie znaleźć go też już nie potrafię, ale wynikało z niego, że zaliczki to najgorsza forma zapłaty autorowi. Mianowicie chodzi o to, że hipotetycznie autor zarabia już na wstępie, a praktycznie, nie obchodzi go, czy jego historia się sprzeda, czy nie. System zaliczkowy sprawia, że autor oddaje swoją opowieść i nic go nie obchodzi. To takie podejście, z którego można wywnioskować, że autor nie wierzy w swoje siły. Najlepiej to zobrazować na przykładzie. Powiedzmy że taki początkujący drugi-King przychodzi do wydawcy i dostaje od niego powiedzmy 10 000zł. Bierze kasę ucieszony, wraca do domu i imprezuje, oblewając wielki sukces. Tymczasem drugi-King-który-wierzy-w-siebie idzie do tego samego wydawcy i zamiast zaliczki, decyduje się na opcję, w której ma 10% zysku od każdej sprzedanej książki. Obaj zostają zauważeni i ich dzieła rozchodzą się w ilości 10 tysięcy egzemplarzy w pierwszym miesiącu. Powiedzmy, że obie książki kosztują po 20zł. Ile ma pierwszy drugi-King? On ma swoje 10 tysięcy i nic więcej. Ile ma drugi drugi-King? Już po miesiącu dostaje 10 000*20*10%, czyli 20 tysięcy złotych i jego zyski rosną z każdym dniem.

.

3. Czy zaczęłaś już pisać następną powieść? Chcesz ją wydać finansując czy tradycyjnie? Stać cię na kolejne tego typu przedsięwzięcie? (aktualizacja z października 2014)

Odkąd skończyłam pisać pierwszą część Oka Kanaloa zapisałam już sporo stron. W pierwszej kolejności powstała kontynuacja: OK2: Tajemnica Ducha. Następna w kolejności miała być część trzecia, ale w wyniku splotów wydarzeń w moim życiu, zamiast tego powstało Nie dla Ciebie. Obecnie OK3 wciąż czeka w kolejce, bo piszę kolejną opowieść. Będzie to Prefekt. Jak więc widzicie ani pomysłów, ani zapału do pisania mi nie brakuje. Czasem tylko odczuwam niedobory czasu i siły, ale nie mam zamiaru przestać. Pisanie od dawna jest pasją, z której nie chcę zrezygnować.

Jeśli chodzi o wydawanie rynek wydawniczy mnie zawiódł. Poznałam go dogłębnie jego brutalne zasady. Nie mogę więc zapewnić, że kolejne książki będą regularnie ukazywały się na sklepowych półkach. Na pewno kiedyś jeszcze się pokażą, ale najprawdopodobniej trzeba będzie na to poczekać. Jednakże istnieje opcja publikowania w sieci, więc osoby, które będą chciały mnie czytać, zawsze mnie znajdą.

4. Planujesz przyszłość związaną tylko z pisaniem? Jeżeli nie, to jaką?

Załóżmy, że jesteśmy w krainie marzeń - każdy może robić to, co chce w życiu robić. Czy w takim świecie moim jedynym zajęciem byłoby pisanie? Z dużą dozą prawdopodobieństwa powiem, że zdecydowanie mogłoby tak być. Odnajduję się w pisaniu. Chciałabym pisać powieści uniwersalne - nie tylko dla młodzieży, ale dla odbiorcy w każdym wieku. Sprawia mi to nieziemską przyjemność zarówno w trakcie pisania, jak i po zakończeniu dziennej porcji spisanych słów. Równie przyjemne jest rozmyślanie na temat fabuły i bohaterów, a potem szaleńcza pogoń w kierunku klawiatury, byle jak najszybciej zamienić myśli w słowa. Choć tak naprawdę najwspanialsza jest możliwość oglądania procesu, w którym bohaterowie z uśmiechami na twarzy niweczą moje plany i działają po swojemu, nie pytając o zgodę. Ani razu jeszcze żaden się nie zatrzymał i nie zapytał: "Angel, a co ty o tym sądzisz? Mogę tak zrobić, czy wolisz mnie zobaczyć w innym wydaniu?". Wredoty są rozpuszczone do granic możliwości! Nawet czekoladek nie przyniosą w ramach przeprosin za zrujnowanie moich genialnych planów na fabułę. I po części dobrze, bo robią to, do czego zostali stworzeni - żyją. Życie zawsze tworzy najwspanialsze historie ;)

Wróćmy jednak do rzeczywistości, w której życie pisarza nie jest sielankowe. Trzeba być naprawdę dobrym, docenionym i mieć baaaaardzo dużo szczęścia, jeśli chce się oprzeć życie na pisarstwie. Byłoby wspaniale, gdyby Oczko stało się bestsellerem, jednak nie oczekuję cudów. Myślę, że pisarstwo będzie mi towarzyszyło przez całe życie. Jeśli znajdę czytelników, to będę wydawać dalej, a w życiu znajdę inne źródło dochodów. Może będzie ono związane z kierunkiem moich studiów, a może los pchnie mnie w zupełnie inne miejsce. Tego nie da się przewidzieć.

5. Skąd wzięłaś pomysł na fabułę Oka?

Na cały pomysł złożyło się wiele czynników. Tak naprawdę nawet w chwili obecnej koncepcja nie jest pełna. Zamierzeniem było napisać trzy części opowieści, z czego każda kolejna odkrywa tajemnice zawarte w poprzednich. To było zamierzenie poczynione jeszcze przed pomysłem na książkę. Zawsze podczas lektury nudziły mnie standardowe fabuły, które można było rozszyfrować od pierwszego rozdziału. Dla mnie ważne jest, by nawet ostatnia strona nie zdradzała wszystkiego. Lubię pozostawiać po sobie niedosyt. Zanim jednak na dobre odejdę od tematu, zajmijmy się pierwszym impulsem, który skierował Oko Kanaloa na tory, jakimi historia podążyła. Dawno, dawno temu, kiedy teledysk do All the right moves zespołu OneRepublic ujrzał światło dzienne, moje źrenice rozszerzyły się z podekscytowaniem. Ten klimat, ci tańczący w maskach ludzie... wszystko było jasne. Moja opowieść musiała znaleźć tam swoje miejsce! No i tekst:

All the right friends in the all the right places

So yeah, we're going down

They've got all the right moves in the all the right faces

So yeah, we're going down

Oni mają wszystko, czego potrzeba, a my się pogrążamy. Oni mają wszędzie znajomości, a my nie mamy nic – to była pierwsza myśl. Niepokorny umysł kazał dopowiedzieć: „Ale nasza determinacja sprawia, że i tak będziemy walczyć!”. Pomysł rozrastał się z każdym dniem, dochodziły do niego fascynacje tajemniczymi miejscami i postaciami, a do tego moje unikalne pomysły. Wkrótce idea stała się tak rozległa, że trzy części jednej książki stały się za małe, by zawrzeć wszystko. Opowieść rozrosła się więc na trzy tomy. To dało większe możliwości twórcze i kreacyjne. Pozwoliło wzbogacić wątek obyczajowy. Skąd czerpię pomysły na tę część? Z… powietrza. Ja tylko daję życie postaciom, wskazuję im drogę. Działania? To ich wina!

 

6. Ile pisałaś książkę?

Ciężko określić, ile czasu dokładnie zajęło mi pisanie. Proces znacząco się rozciągnął przez studia, które zajęły większą ilość mojego czasu. W dodatku pojawiło się więcej obowiązków, tracenie czasu na dojazdy i psychiczne przemęczenie po powrotach do domu. To wszystko nie wpłynęło pozytywnie na wenę, a bez niej pisanie na siłę nie ma racji bytu. Trzeba było więc czyhać na okazje i łapać je, kiedy się pojawiały. W tygodniu nie było tego czasu prawie wcale, zwłaszcza, że najlepiej pisze mi się w nocy. Mam tak od zawsze. Właściwie w nocy wszystko mi się lepiej robi ;) Tak więc łapanie wolnych nocek trwało ponad rok, a finalnie zamknęło się ostatnim latem, kiedy czasu było znacznie więcej. To fatalny wynik, zważając na to, że poprzednia opowieść powstała w trzy miesiące i miała większą objętość, niż Oko Kanaloa.

7. Co skłoniło Cię do napisania tej książki?

Co mnie skłoniło? Po prostu lubię pisać. Może bardziej chodzi o to, co mnie skłoniło do wydania książki i dlaczego akurat ta opowieść sobie na to zasłużyła w moich oczach. Cóż, w życiu każdego pisarza przychodzi taki moment, kiedy trzeba spróbować. Zupełnie jak mały ptaszek, który siedzi pod skrzydłami mamusi. Kiedyś musi się odważyć i spróbować wznieść się w powietrze. Myślę, że to jest ten moment w moim życiu, kiedy już znudziło mi się machanie skrzydłami na sucho, siedząc na gałęzi. Pora rzucić się na wiatr i sprawdzić, czy jestem w stanie się utrzymać. Oko Kanaloa to druga z kolei opowieść, która naprawdę mi się podoba. Nie, żeby wcześniejsze były złe, ale zarówno Krew Królów, jak i Oko Kanaloa, to opowieści, które odważę się nazwać wyższym poziomem niż blogowe opowiadania, które wcześniej pisałam. Za pierwszym razem zabrakło odwagi, ale pojawiło się coraz więcej czytelników, którzy zaczęli mnie namawiać do wydania książki. Historia Graala została więc opublikowana w Internecie, ego pisarza zostało podbudowane i za drugim razem wystarczyło samozaparcia, żeby spróbować. Z jakim skutkiem? To się okaże. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że to naprawdę dobra opowieść i jeśli ktoś po nią sięgnie, to się nie zawiedzie. Rozwija się z każdą stroną, pokazuje wiele problemów codzienności, a także niezwykłe tajemnice, które co prawda są przeze mnie w pełni wymyślone, ale podszyte zostały prawdziwymi historiami. Polecam wygooglować sobie kilka nazwisk i miejsc, żeby się przekonać ;)

.

8. Dlaczego pisarstwo Cię tak bardzo zainteresowało?

Dobre pytanie! Właściwie to... nie wiem, skąd wziął się pomysł pisania. Otarcie się o śmierć wiele zmieniło w moim podejściu do życia. Po wyjściu ze szpitala, wszystko wydawało się inne. Postanowiłam zmienić niektóre nawyki, przestać się użalać i zacząć robić coś kreatywnego. Imałam się różnych zajęć. Trochę zabawy wierszami, wiele rysunków. Rysunek akurat bardzo mi się spodobał. Pozwalał kreować świat. Wtedy po raz pierwszy dotarło do mnie, że właśnie to mnie kręci. Niestety moje umiejętności były na tyle mizerne, że budowanie rozległych wizji dawało mizerny efekt. Perfekcjonizm nie pozwalał się z tego cieszyć. Trzeba było szukać dalej.Od małego z zamiłowaniem grałam się w Simsy. Najbardziej interesowało mnie budowanie domów i tworzenie oryginalnych wnętrz. Buszowałam po Internecie, ściągałam przeróżne dodatki, które sprawiały, że pokoje wyglądały prawie jak prawdziwe. Kolejna możliwość tworzenia, kreowania... i tak w głowie zrodziła się architektura. Taki kierunek studiów mógł być moją pasją i pracą jednocześnie. Jednak, kiedy przyszło co do czego... strzał okazał się nietrafiony. Zamiast kreować fantazje, trzeba było się trzymać narzuconych zasad, nie wychodzić poza reguły gry. A ja lubię po swojemu! Chcę tworzyć i niszczyć! Chcę budować rzeczy, które nie ulegają prawom fizyki! Chcę mieć władzę nad ludzkimi zachowaniami i reakcjami! - brzmi, jak wypowiedź psychopaty, prawda? ;) Każdy psychopata musi mieć możliwość rozładowania nadmiaru energii, więc poszukiwania nie mogły się skończyć.W końcu zauważyłam, jak to niepozorne pisanie, które sobie dziergałam na boku, tak dla zabawy, oddziaływało na mnie. Nie dało się zaprzeczyć, że właśnie to mnie zmieniło. Z osoby cichej i skromnej, przeobraziłam się w pewną siebie Angel, która potrafi walczyć o swoje marzenia. Tworzenie postaci, które posiadały cechy, jakich mi w życiu brakowało, nadawanie im osobowości, jaką chciałam mieć, stawianie ich w sytuacjach, które napawały mnie strachem... to wszystko sprawiło, że dotarła do mnie jedna prawda - to wszystko jest we mnie. Skoro potrafię opisać kogoś takiego, to znaczy, że potrafię taka być. Dlaczego pisarstwo mnie zainteresowało? Bo daje nieograniczone możliwości tworzenia, kreowania i udoskonalania samego siebie. Łączy w sobie wszystko, co mnie interesuje - poza tworzeniem, można tu wrzucić dosłownie wszystko - po szczypcie każdej dziedziny. Lubię różnorodność i zmiany - jeśli jutro zapragnę zainteresować się hodowlą sikiratek, mogę w każdej chwili zacząć o tym pisać ;)

.

9. Dużo książek potrafisz przeczytać w ciągu roku?

Sporo. Jestem zwolennikiem książek papierowych, ale jednocześnie, jako osoba skupiona na praktycznym podejściu do życia, częściej korzystam z e-booków. Mam ściągniętą całą listę książek i zaufaną stronę, na której są często aktualizowane pozycje nowych lektur. Poświęcam sporo czasu na dojazdy na uczelnię, więc w drodze mam idealną okazję do czytania. Zdarza się też, że na nudnych wykładach również sobie na to pozwalam. Mam jednak nieznośną skłonność do kończenia książek za jednym zamachem. Jak się przyssam do dobrej opowieści, potrafię poświęcić wszystko inne. Czytam w drodze na zajęcia, na zajęciach, między zajęciami, w drodze do domu, w domu, przy jedzeniu, w wannie, w łóżku... aż do ostatniej strony. Niewiele jest książek, które tak wciągają, ale zdarza się.Jeśli mam się skupić na liczbach, to zależnie od humoru, dostępnych tytułów, objętości i ilości wolnego czasu, potrafię w tygodniu zrobić od 1-4 książek. Średnio więc powiedzmy, że w tygodniu czytam po dwie książki. Razy 52 tygodnie w roku, mamy około stu książek rocznie. Nie licząc tych, które wyrzucam do śmieci po przeczytaniu dwóch rozdziałów. Wybredny ze mnie czytelnik. Jeśli historia mnie nie zainteresuje, brak jej polotu, albo chociażby stylu, nie zmuszam się do czytania, tylko łapię po kolejną. Są jednak pozycje, które się wybijają. Dla przykładu: "Stosunek seksualny nie istnieje" Jasia Kapeli pod względem fabuły jest tragiczny. Wiele jest przynudzania, historia jest nudna jak flaki z olejem, ale książka jest napisana tak przyjaznym mi językiem, że mam tę pozycję w ostatnio przeczytanych. Inny przykład: "Wampir z przypadku" Kseni Basztowej - na samą myśl o wampirach w literaturze mnie odrzuca, ale ta pozycja jest... świetna. Poczciwi, zabawni bohaterowie, lekkie pióro autorki, przystępny język. Z kolei np. w przypadku "Dory Wilk" pani Jadowskiej... czułam niesamowity niedosyt. Ta książka jest... och, taki potencjał! Dobra historia, niezły pomysł, a wykonanie tak tragiczne, że nie udało mi się dotrzeć nawet do połowy.Czytam wiele. Szukam książek z różnych źródeł. Nie chwytam się tylko klasyków, nie sięgam jedynie po sprawdzone nazwiska. Lubię eksperymentować z lekturą i odkrywać nowych autorów. Zarówno polskich, jak i zagranicznych. Ograniczanie się to zguba. Zarówno w przypadku lektur, jak i w każdej innej dziedzinie. Ograniczenia odbierają możliwość spróbowania czegoś innego - a być może właśnie wśród tej inności kryje się coś, co naprawdę nam się spodoba.

.

10. Dlaczego umiejscawiasz akcje poza obszarem Polski? Nie boisz się, że kiedy weźmie twoją powieść do ręki dajmy na to Amerykanin, to pozna się na jakiś błędach? Nie łatwiej byłoby pisanie o miejscu, które znasz najlepiej? No i przecież lepiej rozsławiać tą naszą małą wioskę, bo nuż okażesz się wartościowym autorem, i zamiast sprawić, że do amerykańskiej literatury wejdzie trochę polskiej, sprawiasz, że na półkach dokłada się kolejna fantastyczna książka z akcją w Ameryce?

Umiejscowienie akcji w Ameryce to zabieg celowy, właściwie to drobny żart z mojej strony. Dlaczego? Bo przecież wszystkie największe wydarzenia i największe katastrofy z a w s z e zdarzają się w Ameryce! ;) Jeśli więc ma się rozpętać zamieszanie i ktoś ma temu zaradzić, to tylko banda dzielnych Amerykańskich studentów! Pod uwagę były brane również Chiny za ich rozwój technologiczny - w końcu bractwa posługują się zaawansowanym sprzętem, ale wygrała bohaterska Ameryka. Nie zauważyliście, że wszyscy SuperBohaterowie są właśnie stamtąd? ;) To mówi samo za siebie! Kto by uwierzył, że grupa polskich naukowców dokonała takich odkryć, jak udało się to członkom Vis Maior i Neftydy? Czy nie boję się popełnić błędów w opisie Miami? Nie, ani trochę. Opisuję miejsca na tyle niedokładnie, że żaden Amerykanin się nie połapie, że nigdy tam nie byłam. Zresztą, czy można powiedzieć, że nie byłam? Wielokrotnie robiłam sobie spacerki ulicami tego miasta - od tego jest właśnie GoogleStreet! :PNie jest jednak powiedziane, że Polska nie będzie miała w akcji swojego miejsca. Bohaterowie wiele krążą po świecie. Już w pierwszej części lądują we Francji, Rosji i Włoszech. Sprawmy wspólnymi siłami, żeby Oko Kanaloa zasłynęło najpierw u nas, a później na świecie, a obiecuję, że Polska będzie kluczowym miejscem akcji! Z drugiej strony, to tylko Oko Kanaloa. Akcja Nie dla Ciebie i Prefekta to już mój rodzinny Wrocław.

.

11. Dlaczego akurat fantastyka? Czy nigdy nie próbowałaś pisać w innym gatunku?

A kto powiedział, że Oko Kanaloa to czysta fantastyka? Ciężko je sklasyfikować, bo pasuje do wielu gatunków literackich - właśnie dlatego, że próbowałam wszystkiego. Bliższe prawdy jest stwierdzenie, że fantastyką była Krew Królów. W Oku Kanaloa jest kilka fantastycznych elementów, jest kilka elementów, którym bliżej do science-fiction, jest trochę obyczajówki, wątek przygodowy, nawet historyczne wtrącenia się znajdą. Zresztą ja wciąż próbuję nowości. Nie dla Ciebie to obyczajówka z pieprzykiem i odrobina poradnika damsko-męskiego. Z kolei Prefekt to opowieść z pogranicza obyczajowo-biograficzno-kryminalnego.

Jeśli chodzi o gatunki literackie, epika jest zdecydowanie moim ulubionym. Próbowałam swoich sił w wierszach, ale to był niewypał. Z kolei w zakresie beletrystyki... cóż, najciekawsze są właśnie połączenia różnych wątków. Sięgając po kryminał, od razu wiadomo, że na końcu dowiemy się, kto kogo zabił. Sięgając po romans od razu wiadomo, że główni bohaterzy się w sobie zakochają, przeżyją gorący romans, potem coś ich rozdzieli, a na końcu do siebie wrócą. Sięgając po książkę przygodową, od razu wiadomo, że główny bohater na końcu rozwikła wszystkie tajemnice. Sięgając po horror, wiadomo, że przynajmniej 80% ludzi zginie, ktoś będzie zabijał, terroryzował, albo wywoływał strach w inny sposób. Sięgając po książkę historyczną, na pewno będzie wiele faktów z życia i najprawdopodobniej sporo nudy. Sięgając po fantastykę... właściwie nie wiadomo, czego się spodziewać, ale na pewno będą bajkowe postacie. A sięgając po Oko Kanaloa? Kto się domyśli, czego się spodziewać? ;)

12. Jaką narrację ma Oko Kanaloa? Czy próbowałaś kiedyś pisać w innej osobie?

Oko Kanaloa jest podzielone na dwie części - prologi i epilogi to historia Chrisa. Ta część jest pisana w narracji trzecioosobowej. Z kolei treść główna, czyli rozdziały, to opowieść Sheyli. Jako, że jest główną bohaterką, pozwoliła sobie opisywać wydarzenia ze swojego punktu widzenia. Chciała się podzielić odczuciami i myślami, dlatego rozdziały pisane są w pierwszej osobie.

Czy próbowałam innych rodzajów narracji? Oczywiście. W samym Oku mamy narrację trzecioosobową przedstawiająca dziecko i pierwszoosobową z perspektywy kobiety. W Nie dla Ciebie mamy narrację pierwszoosobową z perspektywy dorosłego mężczyzny, a w Prefekcie mamy narrację trzecioosobową z perspektywy kobiety opisującej życie mężczyzny. Och yeah, lubię kombinować :P

13. Jaki kierunek studiów studiujesz?

O, nareszcie jakiś proste pytanie! :) Studiowałam na wydziale Budownictwa, a teraz jestem na Architekturze. Jedno i drugie na PWr.

.

14. Dlaczego tytuł "Oko Kanaloa"?

To ciekawa kwestia, bo właściwie tytuł ma bardzo niewiele wspólnego z treścią. Tyle tylko, że Vis Maior umieszcza ten symbol członkom bractwa na lewym nadgarstku. Spróbujmy jednak wejść głębiej w znaczenie tej swoistej "tarczy strzelniczej". Oko kanaloa to hawajski symbol, który reprezentuje środek wszechświata w nas i odpowiada za połączenia wszystkich rzeczy ze sobą. Można to tłumaczyć jako los, który sprawia, że najmniejszy szczegół potrafi mieć wpływ na większe sprawy. Jak stos kamieni. Jeśli jeden malutki zostanie wyciągnięty, nawet te większe mogą się zawalić. Ponadto, Hawajczycy wierzą, że wpatrywanie się w oczko napawa energią do działania, a bohaterowie wiele działają ;)

.

15. Długo musiałaś przekonywać rodziców do wydania?

Nie musiałam nikogo przekonywać. Co rodzicom do moich działań? Jestem pełnoletnia i sama ponoszę odpowiedzialność za swoje działania. Rodzice mogli mi to odradzać, ale decyzja i tak należała do mnie.

.

16. Czy nie bałaś się, że wydawnictwo cię oszuka?

Dlaczego wydawnictwo miałoby mnie odszukać? Podpisaliśmy umowę, która zobowiązuje nie tylko mnie, ale także wydawcę. Z kolei w kwestii wydania, jeśli książka się sprzeda, to będzie zysk również dla wydawcy. Dlaczego więc miałabym się obawiać oszustwa?

.

17. Jak oceniasz przebieg współpracy z wydawnictwem? Czy promocja twojej książki cię zadowalała? (odpowiedź z marca 2013)

Współpraca jak dotąd układa się dość pomyślnie. Mam kontakt z wydawcą i mogę liczyć na szybkie odpowiedzi na wszelkie pytania. Przyznam się, że męczyłam wydawcę o każdą pierdołą i mieli do mnie anielską cierpliwość.

Książka dopiero niedawno trafiła do obiegu, więc ciężko już teraz oceniać promocję. Hipotetycznie leży to w kwestii wydawnictwa - praktycznie kojarzy mi się to tylko z obrazkiem, który kiedyś znalazłam. Prezentował wydawcę i pisarza, który przyszedł zaoferować swoją powieść. Wydawca mówił: "Jasne! Chętnie przyjmiemy twoją książkę, wydamy ją, a potem nie zrobimy nic, żeby ją wypromować i będziemy patrzeć, jak znika z półek". Jednakże trzeba mieć na uwadze, że wydawnictwa nie pracują nad jednym tytułem. Mają ich wiele na głowie i nie mają czasu skupiać się na rozpowszechnianiu wybranej książki. Zajmują się podstawowymi działaniami, wprowadzeniem książki do obiegu i na tym kończy się ich pomoc. Wszystko więc leży w rękach autora. Debiutantem niewiele mediów chce się zainteresować. Księgarze również nie słyną ze wsparcia. Są nikłe szanse, że książka debiutanta znajdzie swoje miejsce na półkach np. Empiku. W naszym pięknym kraju prawie wcale nie wspiera się młodych talentów. Stawiamy na stare, sprawdzone marki, w mediach pokazują się wciąż te same twarze. Czasem ktoś nowy zostanie dopuszczony, jeśli ma dużo szczęścia, albo znajomości. Ja startuję z pozycji "jestem nikim". Pisałam do wszelkich możliwych mediów, ale wciąż jeszcze nie doczekałam się odzewu. Jest mi ciężko, ale wiedziałam, że tak właśnie będzie. Cała moja siła skupia się na ludziach, którzy mnie wesprą. Rozwieszam po mieście plakaty, rozdaję ulotki promocyjne, staram się dotrzeć do ludzi w Internecie, na facebooku i na tej stronie. Utworzyłam nawet konkursy, w których można wygrać książki, koszulki, kubki i inne drobiazgi związane z książką. Mało tego, daję czytelnikom jedyną taką okazję - mogą sami wkroczyć do świata książki i stać się jedną z postaci, która pojawi się w kolejnych częściach! Mam też zamiar wybrać się w podróż po kraju i promować się w różnych miastach. Organizuję też spotkania autorskie. Cóż więcej mogę zrobić? Boję się, że książka przepadnie na rynku wydawniczym tylko dlatego, że wystarczająca ilość ludzi się o niej nie dowie.

.

18. Jakie były reakcje na studiach na wieść o wydaniu? I opinie twoich najbliższych co do książki?

Och, moja rodzinka była wspaniała pod tym względem! Matula niemal wygnała mnie z domu, krzycząc, że tylko marnuję czas i pieniądze, bo w naszym cudownym kraju już prawie nikt nie sięga po książki. Braciszek również mnie wspierał. Obiecał zostać pierwszym "hejterem" i zbierać ludzi, którym Oko Kanaloa się nie spodoba. Będzie im przewodził i gnębił mnie za wszystko, co da się wytknąć (ale opowieść jest tak wspaniała, że nie ma się do czego przyczepić! ha!). Siostrzyczka z kolei przyjęła inną taktykę - po prostu przestanie się do mnie przyznawać, jeśli to nie będzie bestseller (więc ludzie, pomóżcie, bo stracę ukochaną siostrzyczkę!). Tak naprawdę największym wsparciem okazał się ojciec. Podobnie jak reszta rodziny, nawet jednego zdania nie przeczytał z moich opowieści, ale jako jedyny stwierdził, że skoro ja uważam to za coś dobrego, to wierzy mi na słowo (co jest oczywiste, bo moje słowo zawsze jest przemyślane, idealnie wyważone i można je uznać za aksjomat! :P). Był też pierwszą osobą, która pchnęła mnie do wydania książki. Wziął patyka i zaczął mnie szturchać, natrętnie powtarzając: "Wydaj! No wydaj!", kiedy we mnie jeszcze górę brała niepewność.

Na szczęście wsparli mnie wspaniali przyjaciele - Ala i Ania towarzyszyły mi od początku przygody z pisaniem i czytały każdy mój tekst. Ich wsparcie pomagało mi od początku i wiedziałam, że mogę na nie liczyć. No, może ździebko się zawiodłam, kiedy poprosiłam Alę o recenzję. W tej kwestii zaskoczył mnie były chłopak. To facet, który jedną książkę potrafi "czytać" ponad rok, a w wypadku Oka Kanaloa, pochłonął opowieść za jednym zamachem, chciał więcej i w dodatku napisał mi recenzję. Byłam w wielkim szoku!

Zaskoczyli mnie też znajomi, którzy na każdym kroku wypytują, kiedy w końcu książka będzie dostępna. Spodziewałam się czegoś w stylu: "Książka? O, fajnie..." i tyle, a tymczasem wszyscy wokół wypytują o szczegóły i są zainteresowani całą opowieścią. Specjalne podziękowania należą się Ani, która wymyśliła genialny sposób na wprowadzenie Oka Kanaloa do każdego domu w Polsce. Otóż, proszę Państwa - książki najlepiej kupować hurtowo (bo taniej), a później nie trzeba się martwić o prezenty! Dobra książka to idealny prezent dla każdego na każdą okazję! ;) Jeśli osoba obdarowana przeczyta Oko Kanaloa, to na pewno jej się spodoba i zapragnie rozpowszechniać książkę dalej. Wkrótce kanaloamaniacy zawładną całą Polską! ;)

 

 

19. Czy były jakieś negatywne opinie, jeżeli tak to jak je przyjęłaś i czy były uzasadnione?

Oko Kanaloa poznaje coraz więcej osób. Na początku opinie były tylko pozytywne, ale w końcu musiał nadejść moment, w którym pojawi się jakaś negatywna opinia. Jeden z recenzentów stwierdził, że nie był do końca usatysfakcjonowany, bo po przeczytaniu nie poczuł katharsis. Przyjęłam to spokojnie - oczywiście, że nie mam mowy o katharsis! Powinien się pojawić niedosyt, bo to dopiero pierwsza część opowieści. W innej opinii pojawiło się określenie, że fabuła jest podobna do Darów Anioła. Z rozpędu aż przeczytałam całą sagę, szukając podobieństw. Jedyne, co znalazłam, to liche podobieństwo rozmowy z królową elfów, ale nic poza tym. Oko Kanaloa nie było wzorowane na jakiejkolwiek innej książce, więc jak wiadomo opinią się nie przejęłam. Inny zarzut - relacje między bohaterami są kosmicznie niezrozumiałe. Pytanie tylko, czy w życiu wszystko jest czarne lub białe? Tak w życiu, jak i w opowieści, bohaterowie dopiero odkrywają siebie i swoje emocje. Najbardziej w fotel wbiła mnie recenzja pana Piotra. Takiego pojazdu po swoim tekście jeszcze w życiu nie czytałam. Do krytyki staram się podejść obiektywnie i wyciągnąć z niej informacje, co mogę następnym razem zrobić lepiej.

 

 

20. Sama wybierałaś okładkę?

Oczywiście. Okładka została stworzona pod moje dokładne wytyczne. Tak, jak ja ją widziałam. Może nie jest dokładnie taka, jak w mojej wyobraźni, ale idealna mogłaby być jedynie, gdybym sama ją zrobiła, a tego nie potrafię wystarczająco profesjonalnie. Zadowalam się projektem bardzo zbliżonym do mojej wizji, zwłaszcza, że solidnie wymęczyłam grafika z wydawnictwa ;)

.

21. Jakie wydawnictwa brałaś pod uwagę przed wydaniem książki? I po jakim czasie odpowiedziało Ci Novae Res?

Pod uwagę brałam wiele wydawnictw. Właściwie to wszystkie, które tylko znalazłam, bo nie zależało mi na tym, z kim podpiszę umowę, byle tylko moja opowieść stała się książką. Inna sprawa, że niewiele znalazłam, bo skupiałam się tylko na tych, które łatwo można znaleźć w przeglądarce.

Odpowiedź od Novae dostałam bardzo szybko - jakieś dwa tygodnie po wysłaniu do nich tekstu, gdzie w innych wydawnictwach ten czas wydłuża się nawet do pół roku.

22. Czy nie byłoby Ci łatwiej promować książki własnym nazwiskiem? Jak zamierzasz to wszystko połączyć? Czy będziesz "tourować" jako Sir B. Angel?

Książka miała być kolejnym etapem mojej twórczej pracy z blogów, na których byłam znana jako SirAngel. Nie chciałam nagle wyskakiwać z nazwiskiem, które nie dość, że problematyczne, to jeszcze jakieś takie nikomu nieznane. Moi czytelnicy nie znali mnie z imienia i nazwiska, ale każdy od razu kojarzył SirAngel. Nie wiem, czy to była dobra decyzja, ale taką podjęłam i tak się przedstawiałam na spotkaniach autorskich, choć przy okazji zdradzałam swoje imię i można było spokojnie zwracać się do mnie nie używając pseudonimu.

23. Jaka scena z książki jest Twoją ulubioną?

Jaka scena z książki? Jeśli chodzi o Oko Kanaloa, chyba wszystkie sceny w Wenecji. Karnawał, maski, piękne stroje. Od samego początku podobał mi się ten klimat, jednak to trochę dziwne wybierać ulubioną scenę. Pokuszę się jednak o wybór ogólny, a nie dotyczący jednej tylko książki - moją ulubioną sceną jest ta w tym takim miejscu, z tymi bohaterami, którzy robią to i tamto, a mieści się ona w książce, której jeszcze nie napisałam ;)

24. Jakby książkę zekranizowano, to kogo byś widziała w rolach głównych? Jakich aktorów?

Kiedyś się w to bawiłam. Szperałam w Internecie i starałam się odnaleźć odpowiednich aktorów. Szkoda, że teraz nie jestem w stanie odnaleźć tego, co wtedy wymyśliłam. A może właśnie dobrze? Opisy postaci są mało szczegółowe i każdy może wyobrazić sobie bohaterów inaczej. W ekranizacjach książek to bywa strasznie słabe - czytasz i masz przed oczami własny obraz, a nagle konfrontujesz go z czymś, co niejednokrotnie do tego obrazu nie pasuje.

25. Od zawsze pisałaś dobrze? Nauczyciele polskiego cię chwalili, czy talent literacki pojawił się później?

Od zawsze pisałam.... brzydko! Dalej kreślę literki jak kura pazurem, chyba że się staram. Czy pisałam dobrze? A skąd! Pisanie, jak każda inna dziedzina wymaga praktyki. Pisałam tragicznie, a wypracowaniami w szkole też nie błyszczałam. Zwłaszcza, że przesadnie lubiłam lanie wody. Moje prace były obszerne, ale często ledwie liznęłam temat właściwy. Wszystko przez to, że nigdy nie lubiłam ograniczeń. To największe zło! Kiedy pojawił się mój talent? Talent...? Hmm, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się objawi, jednak moim zdaniem nie talent jest najważniejszy, a doświadczenie. Nauka, praktyka, pomysły. Wciąż twierdzę, że jestem dopiero na początku ścieżki rozwoju. Jeszcze wiele muszę przeczytać i napisać, żeby stanąć na takim poziomie, na jakim chcę być.

26. Oko Kanaloa to powieść przygodowa. Też jesteś łowcą przygód? Jakbyś była główną bohaterką, to jak byś się zachowała?

O tak! Jestem łowcą przygód. Jestem jednym z tych ludzi, którzy nie lubią siedzieć na kanapie i w ciepłych kapciach oglądać telewizor. Dla mnie każdy dzień powinien być inny. Przesadnie lubię adrenalinę, uwielbiam doświadczać, wychodzić poza strefę komfortu i choć niejednokrotnie aż mi się kolana trzęsą ze strachu, uwielbiam to uczucie. Ślinka mi cieknie na myśl o czymś, co nieprzewidywalne, szalone, a dla większości nieosiągalne.

Gdybym była Sheylą? Prawdopodobnie zamiast tyle marudzić, wzięłabym kartkę i zaczęła to wszystko opisywać, a potem wydałabym o tym książkę :P Powiedziałabym więcej, ale musiałabym trochę zaspoilerować fabułę.

27. Zawsze wiedziałaś, że będziesz pisarką?

Pewnie! Że nie. Być pisarzem to nie tylko pisanie książek. Owszem, na tym się cały ten biznes opiera, ale wokół niego jest jeszcze wiele niuansów, jak np. spotkania autorskie. Jakby mi ktoś kilka lat temu powiedział, że będę skakać z radości na wieść, że czeka mnie wystąpienie publiczne, to bym go wyśmiała. Jakby mi ktoś wtedy powiedział, że sama będę sobie organizowała wystąpienia publiczne, kazałabym mu iść się leczyć. Wreszcie, gdyby mi ktoś wtedy powiedział, że będę miała tysiąc pomysłów na fabułę, to... a tu bym mu akurat przyznała rację ;) Jednakże swego czasu mnie książki kompletnie nie obchodziły. W szkole nawet lektur nie czytałam, bo wydawało mi się to zajęcie szalenie nudne. Ja pisarzem? Nieeee, to musiałby być dla mnie w tym czasie żart. Żart, który teraz zmienił się w marzenie.

.

28. Z tego co wyczytałam wynika, że piszesz opowiadania fantastyczne, przygodowe, obyczajowe i kryminalne. Które pisze ci się najlepiej? Jest gatunek, którego byś się nie podjęła? Jak to się ma do tego co lubisz czytać?

Najlepiej pisze mi się o tym, co akurat siedzi w mojej głowie. Myślę, że właśnie stąd bierze się taka rozbieżność w tym, o czym piszę. Moim zdaniem ograniczanie się nie ma sensu, bo to sztuczne nakładanie na siebie krat. Po co to komu? Chcę próbować różnych rzeczy i nie mam pewności, o czym napiszę za chwilę, albo za 5 lat. Czego bym się nie podjęła? Tego, czego nie czuję. Na chwilę obecną jakoś nie wyobrażam sobie, żebym miała napisać coś naukowego, albo historycznego. Ma to dość duży związek z książkami, które czytam - w nich także staram się nie ograniczać gatunkowo. Czytam to, co mnie w jakiś sposób zainteresuje.

.

29. Masz jakieś motto, którym kierujesz się w życiu?

Hmmm... chyba najbardziej pasuje do mnie motto bractwa Vis Maior: Dum spiro, spero (łac. dopóki oddycham, nie tracę nadziei).

.

30. Czy w książkach dajesz samą fikcję literacką, czy jest w nich choć ziarenko prawdy? Można znaleźć tam historie, które naprawdę wydarzyły się w twoim życiu?

W zależności od opowieści proporcje mogą się między sobą bardzo różnić. Są takie, które z moim życiem mogą mieć wspólne dosłownie jedno zdanie, jeden dialog, albo jedną sytuację, a są takie, w których większość jest wzorowana na moim życiu. Różne rzeczy mnie inspirują. Czasem do tego, żeby je przetworzyć, a innym razem skłaniają do bezpośredniego wykorzystania.

.

31. Jakie cechy w ludziach najbardziej cenisz?

Od zawsze cenię w ludziach szczerość i wierność własnym zasadom. Z czasem nauczyłam się, że uwielbiam ludzi, którzy nie dostosowują się do świata, ale wręcz dostosowują świat do siebie. Nauczyłam się też, że najlepiej czuję się w towarzystwie osób otwartych na świat, które nie patrzą na życie przez klapki założone na oczach. Takie osoby nigdy nie zbulwersują się, piszcząc: "Jak możesz słuchać Pink Floyd, a później Jamiroquaia?! Przecież to do siebie nie pasuje!". Nie zgorszą się, kiedy usłyszą, że kogoś podniecają klapsy. Ograniczenia to największe zło. Lubię też, jak ktoś nie irytuje się za bardzo, kiedy zaczynam drążyć temat i dopytywać. Z natury jestem ciekawska (ciekawa natury ludzkiej), a literackie popędy jeszcze bardziej nakręcają do rozważań na temat tego, co myślą inni ludzie. Lubię mieć możliwość spojrzenia na świat przez pryzmat innego człowieka. Do jednej koncepcji można mieć bardzo wiele podejść. Jak ktoś jest ciekawym człowiekiem, ma pasję i czerpie radość z życia, a przy tym nie staje się wyniosły i nie traktuje wszystkich z góry, to może mieć niemal pewność, że go polubię.

.

32. Czego w życiu najbardziej żałujesz?

Ludzie patrzą na mnie jak na debila, kiedy mówię, że niczego w życiu nie żałuję. Wszystko, co się wydarzyło miało wpływ na kreowanie osoby, jaką jestem dzisiaj. Może jest mi trochę przykro, że raniłam ludzi, którzy stanęli na mojej drodze i nie byłam w stanie dać im tego, czego chcieli, ale to nauczyło mnie, że nie da się wiecznie zadowalać innych i czasem trzeba zatroszczyć się również o swoje szczęście. Inna sprawa, to fakt, że żal sam w sobie niczego nie zmienia. Co z tego, że będę żałowała spóźnienia się na zakończenie aukcji pięknego gorsetu? Czy to sprawi, że przy następnej okazji będę na czas? Nie. Dopiero w chwili, kiedy z każdej sytuacji człowiek jest w stanie wyciągnąć wnioski i zmienić coś w swoim zachowaniu, jest sens w ogóle się zastanawiać nad tym, co się wydarzyło. A żal? Po co żałować (budzić w sobie negatywne emocje), skoro w efekcie finalnym wyszło z tego coś dobrego?

.

33. Rozebrałabyś się dla Playboya?

"Dla mnie kobieta traci piękno, kiedy pokazuje wszystkim, co ma pod spódnicą. Chcę być tym jedynym, wybranym, a nie częścią dyszącego stada samców." Wojciech Cejrowski - zgadzam się z tym panem. Moja nagość nie jest przeznaczona dla oczu wszystkich ludzi. Trzeba urodzić się pod szczęśliwą gwiazdą, żeby dostąpić zaszczytu oglądania mnie w pełnej krasie ;)

 

 

3 thoughts on “FAQ

  1. Z tego co wyczytałam wynika, że piszesz opowiadania fantastyczne, przygodowe, obyczajowe i kryminalne. Które pisze ci się najlepiej? Jest gatunek, którego byś się nie podjęła? Jak to się ma do tego co lubisz czytać?
    Masz jakieś motto, którym kierujesz się w życiu?
    Czy w książkach dajesz samą fikcję literacką, czy jest w nich choć ziarenko prawdy? Można znaleźć tam historie, które naprawdę wydarzyły się w twoim życiu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.