Proste słowa…

Proste słowa…

      Proste słowa, bez metafor, porównań i wyolbrzymień, potrafią brzmieć piękniej, niż złożone, plastyczne dzieła mistrzów. Nie chodzi o bogactwo języka, tylko o wywoływanie w odbiorcach określonych emocji. A w tym jest niezastąpiony. Oddziałuje na mnie każdym słowem, każdym gestem i spojrzeniem. Jego imię brzmi mi w uszach. Nie muszę go nawet wypowiadać, żeby wiedzieć, jaką szczęściarą jestem.

     Trafiłam na niego przez przypadek, jak zwykle się to zresztą zdarza. Chociaż... czy istnieją przypadki? Czasem mam wrażenie, że to wszystko jest ułożone w misterny plan, według którego przelewa się przeze mnie cała paleta emocji. Może to nawet nie jego wina. Nie jest jednak tak, że zakochałam się od pierwszego wejrzenia. To, co się we mnie zrodziło, wygląda zupełnie inaczej, niż w badziewnych romansidłach. Nie wpatruję się w niego jak zahipnotyzowana, potrafię skupić myśli, kiedy jest obok, nie myślę wiecznie o jego ustach... karmiona filmowymi wersjami miłości, jestem praktycznie pewna, że to nic głębszego. A jednak budzi we mnie skrajne emocje. Słowami, gestami, zachowaniem...

     Nigdy nie lubiłam uprzedmiotowiania ludzi, nikomu nie pozwalam mówić, że jestem czyjąś własnością, ale jednocześnie ostatnio robi się ze mnie straszna hipokrytka, bo jego chcę mieć na własność. Chcę, żeby był tylko mój. Mój. Mój. Może nie na zawsze, ale w tej chwili. Nie chcę, żeby obiecywał mi wspólną przyszłość, wystarczy mi teraźniejszość. To, co dzieje się teraz. A teraz niech trwa w wierze, że dorównuję mu poziomem i doświadczeniem, chociaż czasem czuję się przy nim głupia. Niech nawet nie myśli, że mogłabym być w jakimkolwiek stopniu gorsza. Jestem dla niego idealna, o! Tak, i tylko tak, ma o mnie myśleć. Jak o swoim ideale, który w wyrazie największej bezinteresowności, poświęca mu czasem swój czas. Nie może się mną znudzić. Chcę, żeby tęsknił, kiedy tylko nie odpiszę dłużej, niż zwykle. Niech każda sekunda beze mnie ciągnie się w nieskończoność, którą zapełniał będzie myślami o nas. Chcę być jego obsesją, każdą myślą, każdym snem. Daję mu obraz czegoś, co jest w jego zasięgu, kuszę, chwalę, gdy mówi o nas. Chcę by myślał, mówił i pisał tylko o mnie i o nim. Nic więcej nie powinno się liczyć. Chcę, żeby pamiętał, że nawet jeśli jest obok innej, w pełni należy do mnie.

     Czasem jestem trochę zawstydzona własną śmiałością. Chwilami mam nadzieje, że nie usłyszał, nie dostrzegł. Opuszczam wzrok, zmieniam temat. Zawstydzenie jednak błąka mi się po twarzy. Tylko oczy, one świecą nadzieją. Wytrzymuję nawet jego spojrzenie. Nie, to nie przypadek. Nie wypowiedziałam tych słów przez pomyłkę. Moja dłoń dotyka delikatnie uda. Usłyszał, podłapał, przejął pałeczkę. Jakby czytał mi w myślach. Zaczyna mówić, patrząc mi prosto w oczy. Bo wie, że to lubię. Widzę, jak roznieca się ogień, rozszerzają źrenice - moje na pewno reagują identycznie. Koncertuje spojrzenie na jego ustach, przyglądam się im z uwagą. Z obawą, że któreś słowo mi umknie, albo że nie dosłyszę. Na złość ścisza głos, zmuszając mnie do przysunięcia się. Czuję jego zapach, bliskość ciała. Widzę pulsującą żyłkę na szyi. Nie chcę uronić żadnego szeptu. Usta ocierają się o płatek ucha. Zaczynam głębiej oddychać. Przesuwam dłonią po swoim udzie, podciągam lekko spódnicę, subtelnie unoszę biodra. Szukam jego dłoni, ust, języka...

Łatwiej powstrzymasz deszcz, niż kobietę, która pragnie mężczyzny.

48 thoughts on “Proste słowa…

  1. To ja może odniosę się do pewnego fragmentu. Wierzę w przypadki, ba, uważam, że życie jest stworzone z przypadków, dla mnie właśnie to jest ten plan wyższej instancji.

  2. A jak to się ma do Twoich spotkań z mężczyznami?
    Może tylko Tego Jedynego poznasz w sposób "zaplanowany" przez Los? ;)

  3. Ja tak właśnie robię. Uważam, że Bóg stworzył przypadek i to od nas po częsci zależy końcowy efekt. Coś nas przypadkowo spotyka i my plus inni ludzie znajdujący się w danej chwili decydują o końcowym efekcie.

  4. Jeżeli się kogoś kocha, to wie się bez wstydu, że można przy nim być sobą. Na nowo odkrywa się siebie.

  5. Tylko miłość może wyzwolić nas od wstydu. Ile bym dała za kogoś, kto przemówiłby do mnie prostymi słowami, które by mnie urzekły…

  6. @Prosta – Jak przypadek ma się do moich spotkań z mężczyznami? Nie istotne. Obecnie spotykam się tylko z jednym i nieprzypadkowo nie mam zamiaru tego zmieniać ;)

    @darthmagic – skoro Bóg stworzył przypadek i od nas tylko po części zależy efekt, to czy jest to jeszcze przypadek, czy już zaplanowane działanie? Ja osobiście uważam, że plan jest z góry narzucony, ale jest on na tyle elastyczny, że mamy w nim dość dużą swobodę działania.

    @W. – Zgadzam się. Miłość nie zna wstydu. Przy nikim nie czujesz się tak swobodnie, jak przy osobie, którą kochasz. Tylko czy to ma jakikolwiek związek z odkrywaniem siebie? Ja się tam nie odkrywam – nie muszę, bo znam siebie. Odkrywam za to nowe aspekty i możliwości. Rozwijam się.

    @xyz – prostota jest piękniejsza od przekombinowania. Chciałabyś kogoś, kto przemówi do Ciebie prostymi słowami? Szukaj, ja swojego nie oddam ;)

  7. Łoo… tak wygodniej jest tobie z tym system komentarzy?:>

    A co do planu. Ja tam uważam, ze nie ma czegoś takiego jak nakreślony plan, bo to przeczy wolnej woli.

  8. Przy zmianie wyglądu mi się zepsuło i nie umiem naprawić. Taki system nie sprawia mi wiele trudności, po części jest nawet wygodniejszy, bo odpowiadam za jednym zamachem i jestem na bieżąco ;)

    Co do planu – w istnienie planu raz wierzysz (pierwszy komentarz), raz nie wierzysz (ostatni). Istotne jest, co rozumiesz jako plan. Dla mnie on nie ma sztywnych ram, poza które nie da się wyjść, więc nie zaprzecza wolnej woli.

  9. Inaczej. Nie wierzę w plan jako coś z góry ustawionego. Wierzę w plan jako brak planu. Nic nie jest w gwiazdach zapisane. Żadne wydarzenie, tylko czysty przypadek. w ten sposób ;)

  10. "I co Ty na to?" – zapytał nowy bloguś Beci. A ja na to, to co zwykle – biały tekst na czarnym tle wypala oczy, brak justowania i pochylona czcionka wykręca ślepą kiszkę, a brak hierarchii w komentarzach sprawia, że panuje w nich równie wielki porządek, jak w ikonach na moim pulpicie :> Ale spokojnie, otwieram Worda, kopiuję tekst, zmieniam parametry i już da się czytać :P
    Teraz czas na pochwały – serce się raduje, widząc dział poświęcony muzyce i archiwum starych postów. Brawo :)

    Widzę, że dyskusja skupiła się na jednym słowie kluczowym – przypadek. Aż przypominają mi się moje słodkie rozmyślania na temat jego roli w życiu każdego człowieka. Jak wyglądałaby dzisiaj ta notka, gdyby pewnego listopadowego wieczora w pewnym klubie o nazwie takiej samej, jak smaczny batonik (którego ostatnio nie widuję w sklepach – czyżby zaprzestali produkcji?), zamiast na parkiet, zachciałoby mi się do toalety na siusiu? Albo gdybym w okienku przy szatni włożył rękę najpierw do prawej kieszeni, a dopiero potem do lewej, w której miałem fundusze na przechowanie mojego okrycia wierzchniego? Stałbym tam pięć sekund dłużej i wtedy sekwencja moich późniejszych ruchów po klubie mogłaby być zupełnie inna :>
    Jedno jest pewne – po co tak naprawdę zastanawiać się, czy przypadki istnieją, czy ich nie ma? Zamiast tego proponuję otworzyć oczy, rozejrzeć się dookoła i brać na klatę wszystko, co pojawia się na naszej drodze. Sekwencji przypadków nie zmienisz, "wielkiego planu Bożego" tym bardziej :)

  11. Ale się czepiasz… wiadomo, że u mnie nie może być zbyt prosto, zresztą tu nie ma bajzlu, tu jest artystyczny nieład. No i ostatnio zrobiłeś na pulpicie porządek, więc chyba nie jest źle ;) Komentarzy moglibyście się już nie czepiać. OJ, zepsułam, zepsułam… lepiej byście powiedzieli, jak to naprawić, żeby było lepiej.
    Jeśli chodzi o stare posty, akurat spodziewałam się, że Ci się to spodoba. Muzykę moją znasz, więc zaskoczenia wielkiego chyba nie było.
    A odnośnie przypadku – gdzie byś nie poszedł, trafiłbyś w końcu na Madzię i reszta byłaby bez zmian ;)
    Nie bulwersuj się zbytnio, my sobie tylko rozważamy różne opcje, co nie znaczy, że nie cieszymy się chwilą i nie bierzemy życia na klate ;)

  12. Oj Aniołku, ale masz tu bałagan ;P
    A co do Twojej notki to znowu czarujesz, znowu.
    I masz rację, jak zawsze ;)

  13. Też nie wierzę w przypadki. Wszystko musiało być już dawno zaplanowane, a niektórzy ludzie prędzej czy później muszą na siebie trafić. Nie istnieje inne wyjście.

  14. @xyz – pewnie, nic na siłę. Mi chodziło o to, żeby mieć oczy szeroko otwarte, a nie zgrywanie desperata.

    @W. – odkrywanie nowych możliwości to nie do końca odkrywanie siebie. Możesz znać siebie, ale nauczyć się np. biegać na setkę o 10 sekund szybciej, niż zwykle. Czy to będzie odkrywanie siebie? ;)

    @river&kusiciel – proszę mi się tu tak publicznie nie podrywać ;)

    @Anka – nie czepiaj się! :P Ja mam rację zawsze, nawet, jak racji nie mam ;)

    @Prosta – życie niech mnie już za bardzo na razie nie nosi… bo jeszcze mnie zaniesie w niewłaściwe miejsce :P Lepiej mieć kontrolę nad tym, gdzie nosi.

    @Em! – Przedziwne uczucie mnie doparło? A co w nim przedziwnego?

    @noisemouth – Podobno w życiu każdej dwójki ludzi znajduje się moment, w którym ich drogi się przecinają. Niektóre po prostu się mijają, inne splatają, a jeszcze inne tylko chwilę biegną obok siebie. Myślę, że wiele w tym prawdy ;)

  15. Jak skupisz wszystkie myśli i pragnienia, to może Wszechświat Cie wysłucha i zaniesie tam, gdzie zechcesz ;)

  16. Cześć, co słychać? Dawno się nie kontaktowaliśmy. Chyba pora się spotkać, Aniołku :)
    ~Poeta

  17. Oczywiście, że tak. Odkrywasz siebie i swoje możliwości. Nowe, większe. Nasze możliwości są nami.

  18. @Anula – już my obie wiemy, jak Ty "tylko mówisz" ;P Czepiasz się perfidnie, że mi się komentarze zepsuły.

    @Prosta – a skąd pomysł, że obecnie nie jestem tam, gdzie chcę być? :)

    @Poeta – dawno, oj dawno się nie odzywałeś. Sugerujesz, że zamierzasz w najbliższym czasie odwiedzić Wro?

    @W. – trudno jednym mianem nazywać siebie i swoje umiejętności. W takim wypadku niezdolność do wykonania czegoś musiałoby się uznawać za braki lub wady. A mi tam nie wadzi, że np. nie potrafię jeździć brawurowo na deskorolce ;)

    @xyz – właściwa postawa. Wyczuwam w Tobie jednak pokłady pesymizmu… ;)

  19. Nic nie sugeruję. Ty możesz przyjechać. Długi weekend jest. Zapraszam :)
    ~Poeta

  20. Chyba każda kobieta w pewnym momencie staje się zaborcza, pragnie mężczyzny tylko dla siebie, tak myślę, tak mi się wydaje, choć pewności nie mam.
    Podoba mi się Twój szablon.

  21. @Prosta – oczywiście, że lubię się przemieszczać. Trwanie w jednym miejscu zbyt długo robi się nudne. Jednakże przemieszczać można się zgodnie z własną wolą. Każdego dnia jestem tam, gdzie chcę być ;)

    @Anula – wiem, że mój geniusz już nie jeden raz Cię powalił ;P

    @Poeto – Długi weekend już za nami i niestety nie udało się spotkać. Ostatnio u mnie z czasem cienko, a poza tym dochodzą jeszcze inne aspekty, jak na przykład temat posta, pod którym piszemy ;)

    @Priceless – większość kobiet już na początku relacji chce mieć faceta tylko dla siebie. Każda chce być wyjątkowa. Jednak w początkowej fazie nie jest to uczucie tak zaawansowane, jak kiedy rozwinie się uczucie. W momencie, kiedy czujesz, że kogoś kochasz, nie możesz znieść myśli, że mógłby zadawać się z innymi. To już nie zazdrość, ale urażona duma. Nie zniosłabym zdrady.

  22. Tematem posta akurat możemy się zająć na miejscu ;p
    ~Poeta

  23. Chyba już teraz rozumiesz, dlaczego najchętniej zamknąłbym Cię w klatce, bo kocham na Ciebie patrzeć… W zasadzie potrzebuję dokładnie tego samego, co Ty. Tylko że ja wiedziałem już o tym dużo wcześniej i do tej pory się to nie zmieniło. Zawsze byłem zachłanny i apodyktyczny – albo wszystko, albo nic.

    PS Miło Cię znaleźć kolejny raz…

  24. @Prosta – tak, to daje mi niezależność i swobodę działania, a te możliwości są dla mnie ważne. Nie lubię się ograniczać.

    @Słodki Drań – Tak, teraz doskonale to rozumiem. Wciąż jednak jestem przyzwyczajona do swobody. Jeśli miałabym zostać zamknięta w klatce, musiałabym mieć do niej klucz i pewność, że w środku ktoś na mnie czeka ;]
    Ty zawsze byłeś zachłanny i apodyktyczny – ja może i zachłanna jestem, ale na pewno nie apodyktyczna. Nie lubię narzucać innym swojej woli, wręcz przeciwnie – wolę, żeby sami pragnęli spełniać moje prośby.

    @Poeta – Haha, chciałbyś :P

  25. Nie nazwałabym tego manipulacją. Raczej odpowiednim przedstawieniem sytuacji, naświetleniem wszystkich opcji, ze wskazaniem na te, które najbardziej pasują mi, a potem pozostawienie pełnego wyboru.

  26. Możesz to ładnie nazywać… Ale i tak będzie to wciąż to samo…

  27. Nie wmawiaj mi takich brzydkich praktyk… czy zaproponowanie czegoś, to już manipulowanie? Ja tylko mówię, czego chcę, czego oczekuję, czego pragnę. To w żadnym wypadku nie manipulacja.

  28. "Nie chodzi o bogactwo języka, tylko o wywoływanie w odbiorcach określonych emocji." – Dokładnie.

Comments are closed.