Gdyby tak…

Gdyby tak…

          Zawsze wydawało mi się, że szept najpiękniej rozchodzi się w ciszy, jednak z czasem odkryłam, że jeszcze piękniej brzmi w miejscu, które tętni życiem, jest niezależne, pełne innych ludzi. W każdym miejscu czas może się zatrzymać, a sama obecność wydaje się przyjemnością. Lecz są miejsca, gdzie słowo, szept, dotyk mają podwójną wartość i znaczenie. Są miejsca emocjonalnie naładowane samymi oddechami, gdzie powietrze gęstnieje od nadmiaru przeróżnych myśli. Dzielą nas centymetry. W takich miejscach słowa przeznaczone tylko dla moich uszu spijam jeszcze chętniej. Mówisz, czuję Twój ciepły, wilgotny oddech na swojej skórze. Mówisz, nie dając nawet chwili na zastanowienie się, wymyślenie jakiejś sensownej riposty. Lubię, kiedy tak mówisz. Zwłaszcza, jeśli słowa zahaczają o tematy, które dotyczą tylko nas. Zwłaszcza, jeśli za słowami idą czyny. Gdyby tak przy tych wszystkich ludziach.. tak na krótką chwilę... gdyby tak jeszcze bardziej zmniejszyć odległość, zniwelować ją do zera, poczuć Cię całym ciałem... gdyby tak... odlecieć... gdyby...

          Och!

          Gdybyś tak przestał bezwstydnie czytać w moich myślach!

          Och!

          Och nie, nie, nie przestawaj. Myślę: szepnij – szepcesz. Myślę: złap – łapiesz. Myślę: mocniej. Wsuwasz dłoń, zachłannie, z ciekawością, stanowczo. Czujesz, jak drżę. Myślę, że właśnie wyleczyłeś mnie ze zwracania uwagi na innych ludzi. Myślę, że mogłabym teraz zrobić wszystko. Myślę, że jedno słowo mogłoby mnie sprowokować. Jedno słowo. Jeszcze tylko jedno. Równie lubieżne. Mocne, dosadne, takie tylko dla mnie. Chyba wciąż nie zdajesz sobie z tego sprawy. W dodatku przestajesz odczytywać myśli. Dotknij mnie tak, żebym drżała. Dotknij tak, żebym prosiła o jeszcze.

          A może robisz to specjalnie? Zostawiasz mnie taką drżącą, z zamglonymi oczami. Zostawiasz ze śladem pocałunku na policzku, z rozsuniętymi kolanami. Z zapachem rozgrzanego ciała, niebezpiecznie rozochoconą, małomówną. Zostawiasz, mimo że jesteś wciąż obok. Mimo, że odsunąłeś się zaledwie o milimetr. Wciąż jesteś na wyciągnięcie ręki, ale spojrzenie... ono jest zupełnie inne. Z figlarnego przerodziło się w pełne namiętności, a teraz jest... spokojne. Nie rozumiem tego spokoju. Płonę na Twoich oczach, a Ty patrzysz na to spokojnie. Zachowujesz równowagę, nie dajesz się ponieść za wcześnie emocjom. Rozpalasz je, ale trzymasz w garści. Kiedy ja się już w nich topię, cieszę nimi, Ty jeszcze czekasz. Świadomie je w sumie hamujesz, panujesz nad nimi, nad sytuacją. Nade mną. Pragnę bardziej, silniej, mocniej, zachłanniej. Im dłużej każesz czekać, tym intensywniej.

          Stoimy. Teraz, poza Twoim, w nozdrzach mam dziesiątki innych oddechów. Powoli wracam do rzeczywistości. Mgła opuszcza wzrok, mrugam kilka razy. Poznaję Cię, dotykam dla upewnienia. Obserwuję, jak mówisz. Widzę, jak Twoje usta zmieniają kształt. Raz je rozchylasz, raz łączysz w cienką linię. Dotykasz, zagryzasz, oblizujesz. Są suche, prawda? Przesuwasz językiem i stają się wilgotne, nabierają rumianego koloru. To trwa jednak tylko chwilę, zaraz znów wysychają. Są spragnione, zupełnie jak moje. Chcę się odezwać. Nie pozwalasz, więc milczę. Poczekam. Na ten specyficzny sposób patrzenia. Taki niepowtarzalny, który pojawia się tylko, jak o tym myślisz. Poczekam aż będziemy sami. Chcesz, widzę. Bardziej czuję, niż mam pewność. Odczytuję, domyślam się, czekam. Rozpoczniesz pierwszy.

          Co czujesz, kiedy Cię dotykam? Jaka jest różnica, między dotykiem jedwabiu, a dotykiem ust? Co czujesz, kiedy chwytasz mocno i przyciągasz do siebie? Kiedy zachłannie wpadasz do mojego świata? Na krótką chwilę, żeby tylko wyciągnąć odrobinę własnej satysfakcji. Kiedy mówisz bezwstydnie... czasami mnie to zastanawia.

24 thoughts on “Gdyby tak…

  1. Dziwne. Nie jestem wstanie tej pikanterii skomentować. Być może dlatego, że właśnie taką pustkę odczuwam, skierowaną właśnie na ten właśnie poruszany temat.

  2. Haha, przez chwilę myślałam, że moja dosłowność Ci przeszkadza i zaraz mi to wytkniesz. Wtedy mogłabym Ci wypomnieć, że swego czasu sam mnie zachęcałeś do odważniejszych tekstów. Kurcze, zepsułeś moją genialną ripostę! :P

  3. Czytając takie teksty tęskni mi się za miłością. Tak po prostu. Bo chyba tylko z miłości zbliżenie może być aż tak piękne.

  4. Kiedyś lubiłam te Twoje teksty, które były pełne namiętności, teraz nimi rzygam, ciekawe czemu… *myśli*

  5. @xyz – Zbliżenie z miłości? Tu chodzi raczej o kreatywność zbliżających się, którzy potrafią odpowiednio dobrać działania, aby rozbudzić emocje ;)

    @Anula – Dobra, dobra, skończ z tym sarkazmem, bo Ci wejdzie w nałóg. Trafiłaś na debila, musisz przez to przejść. Pamiętaj, że wyjdziesz z tego silniejsza :*

  6. Tak. Miałam na myśli to, że zatęskniłam za czymś takim. Bo takie pieszczoty i pocałunki z przypadkowym facetem nie dają tyle radości, co z tym swoim, jedynym.

  7. Angel to nie tylko przez tego dupka, ogólnie jakoś ostatnio mi zbrzydły. A poza tym ja zawsze byłam sarkastyczna, tylko mniej to okazywałam :)

  8. @darth – Odkąd to należy się przejmować niepowodzeniami? Trzeba się podnieść, otrzepać kolana i z uśmiechem iść dalej :]

    @xyz – Nie wiem, z przypadkowym jeszcze mi się to nie zdarzyło. Wydaje mi się jednak, że w takich sytuacjach nie liczy się głębsza relacja, tylko magia chwili i doświadczenia, które uderzają do głowy.

    @Ania – gdybyś znała Plastusia, odpowiedziałabym takim mówiącym więcej, niż tysiąc słów "ahaaaaaaaaa" ;)
    Anula, koleżankę oszukasz, mamę oszukasz, ale mnie nie oszukasz. Gdyby ten teks pojawił się jakieś dwa tygodnie wcześniej, piałabyś z radości i chwaliłabyś każde zdanie. Za dobrze Cię znam ;)

  9. Już dawno zaprzestałem myśleć pozytywnie, wolę się skupić na realizmie, bo zmiana nastawienia nie zmienia nic. Jestem tego największym przykładem.

  10. Wolałabym ja czytać w myślach chłopaka. Za nic w świecie nie chciałabym, żeby było odwrotnie. Chcę wiedzieć co czuje, wszystko byłoby tyle łatwiejsze.;d

  11. Hm… wiesz co innego mówi mi umysł, ale myślę, że dusza lubi, gdy jej się tak czasami zakłada klapki na oczy :)

  12. To jest bardzo ucieleśnione, blisko erotyczne, ma się wrażenie, że tekst naśladuje Twoje drżenie, że słowa nie widzą nikogo poza Wami, że piszą się same, mając wolną, skoro u Was jest zajęć bez liku.

    Jeśli chodzi o chrupanie wyrzutów sumienia – to rezultat może być, tak myślę, dwojakiego rodzaju. Albo kogoś uda się zrozumieć i będzie można wybaczyć, albo okaże się, że ten ktoś to czarny do szpiku charakter, którego hierarchia wartości nabrała dzięki temu chrupaniu tylko na wyrazistości.

    Pozdrawiam

  13. @Darth – jesteś pewien, że nadajesz się na przykład zmiany nastawienia? ;)

    @xyz – dla mnie oczywiście też się liczy i z kimś obcym nie potrafiłabym przeżywać takich chwil. Chodziło mi raczej o to, że nie ten aspekt chciałam podkreślić.

    @villemo – Nie do końca ogarniam Twoją wypowiedź. Nie chcesz czytać w myślach, ale chciałabyś wiedzieć, co czuje… to się ze sobą ździebko gryzie. Ja bym tam chciała czytać w myślach. Nie chciałabym tylko, żeby ktoś czytał w moich. Chociaż… w niektórych sytuacjach byłoby to bardzo na rękę ;)

    @Prosta – Dusza lubi? Tego nie wiem, za to jestem pewna, że ciało jest wielbicielem klapek na oczach ;)

    @Beringo – O tak, tekst naśladuje każdy ruch, każde drżenie. Właśnie o to w nim chodzi.

Comments are closed.